W ostatnich latach areał uprawy ziemniaka zmniejsza się, zaś plony utrzymują się na średnim i niskim poziomie. Dlatego ze szczególną starannością należy chronić istniejące plantacje ziemniaków przed chorobami i szkodnikami. Wysokość i jakość plonu w zdecydowanym stopniu zależy od występowania chorób na plantacji. Najważniejszą gospodarczo i najbardziej rozpowszechnioną chorobą ziemniaka jest zaraza ziemniaka. Grzyb ten rozwija się wówczas, gdy przez kilka dni utrzymuje się duża wilgotność powietrza (ok. 90%) i temperatura 15-18°C. Na dolnej części liścia pojawiają się oliwkowo – szare plamy, które następnie brunatnieją, a na brzegach liści pojawia się biały nalot grzybni. W miarę rozwoju choroby rośliny zamierają. Straty plonu zależą od terminu wystąpienia infekcji – im później ona wystąpi, tym straty są mniejsze. Dlatego bardzo ważne jest jej szybkie zwalczanie.

Pierwotnym źródłem choroby są porażone sadzeniaki lub zgniłe bulwy pozostawione przy kopcach. Oprócz zabiegów chemicznych można opóźniać wystąpienie zarazy poprzez stosowanie odpowiednich zabiegów agrotechnicznych, takich jak: pobudzanie i podkiełkowanie bulw, wczesne sadzenie czy sadzenie odmian odpornych, prawidłowe nawożenie azotem, niszczenie naci oraz zbiór przy suchej pogodzie. Skuteczność zwalczania zarazy zależy od trafnego doboru fungicydu oraz zastosowania go we właściwej dawce i terminie.

23

Źródło: http://www.modr.mazowsze.pl/porady-dla-rolnikow/produkcja-roslinna/208-zwalczanie-chorob-i-szkodnikow-ziemniaka

Fungicydy do zwalczania zarazy ziemniaka należą do trzech grup:

– systemiczne (układowe) – przemieszczają się w roślinie chroniąc przed porażeniem także nowo przyrastające części roślin (np. Galben M73 WP, Fantic M WP, Tattoo C 750 SC);

– wgłębne – działają w miejscu naniesienia, przenikają kilka warstw komórek liścia, ale nie przemieszczają się w roślinie (np. Acrobat MZ 69 WG, Pyton 60 WG, Revus 250 SC, Tanos 50 WG, Toska 72,8 WP, Valbon 72 WG) oraz

– kontaktowe – zapobiegają zakażeniu przez działanie w miejscu naniesienia i muszą być zastosowane przed infekcją (np. Altima 500 SC, Antracol 70 WG, Bravo 500 SC, Gwarant 500 SC, Indofil 80 WP, Mag 50 WP, Unikat 75 WG).

W obrocie występują ponadto środki o działaniu układowo wgłębnym. Należą do nich Infinito 687,5 SC oraz Pyton Consento 450 SC.

Bardzo istotnym elementem w zwalczaniu zarazy ziemniaka jest termin pierwszego zabiegu. Dużą efektywność ochrony może zapewnić wczesne przeprowadzenie zabiegu profilaktycznego (około 2 miesiące po posadzeniu), którego zadaniem jest ochrona plantacji przed zarazą łodygową i alternariozą. Następny zabieg należy wykonać zgodnie z sygnalizacją lub według uproszczonego systemu: na plantacjach odmian bardzo wczesnych i wczesnych w okresie zwierania się rzędów, na plantacjach odmian późnych, gdy na odmianach wczesnych pojawią się pierwsze objawy choroby.

Liczba i terminy następnych zabiegów zależą od warunków pogodowych, rodzaju preparatu zastosowanego wcześniej oraz odporności uprawianej odmiany. Zalecana kolejność stosowanych fungicydów:

I zabieg – preparaty o działaniu systemicznym lub wgłębnym,

II zabieg – po 10-14 dniach preparaty o działaniu wgłębnym lub kontaktowym,

Kolejne zabiegi – co 7 – 10 dni preparatami kontaktowymi, pamiętając o przemiennym ich stosowaniu (różne grupy chemiczne).

Ostatnim zabiegiem ochrony ziemniaka przed zarazą jest desykacja naci. Zabieg ten chroni bulwy przed zarazą.

Źródło: http://www.modr.mazowsze.pl/porady-dla-rolnikow/produkcja-roslinna/208-zwalczanie-chorob-i-szkodnikow-ziemniaka

W ostatnich latach coraz większego znaczenia nabiera też inna choroba grzybowa – alternarioza. Jest ona mniej doceniana przez rolników. Występuje około 2 tygodnie przed zarazą ziemniaka. Straty przez nią spowodowane mogą sięgać 20%.

Rozwojowi alternariozy sprzyja długotrwała susza przerwana krótkotrwałymi deszczami, występowanie obfitych ros oraz uprawa ziemniaka na glebach lekkich, piaszczystych. Objawy to liczne, brunatne, okrągłe lub kanciaste plamy z koncentrycznymi kręgami występujące na dolnych liściach.

Rozwój choroby można ograniczyć przez: zmianowanie, przygotowanie sadzeniaków, właściwy termin sadzenia, stosowanie kwalifikowanego materiału sadzeniakowego oraz chemicznie (np. Tattoo C 750 SC, Pyton Consento 450 SC, Folpan 80 WG, Unikat 75 WG, Vondozeb 75 WG).

Następną chorobą ziemniaka jest rizoktonioza występująca w różnych okresach wegetacji. Podczas wschodów powoduje zamieranie kiełków, same wschody są opóźnione i nierówne a rośliny słabe. W pełni wegetacji u podstawy łodyg można zaobserwować białą opilśń (próchnienie łodyg). Porażone bulwy pokryte są sklerocjami będącymi formą przetrwalnikową grzyba i źródłem infekcji w następnym roku.

Występowanie tej choroby można ograniczyć poprzez zaprawianie sadzeniaków (np. Dithane NeoTec 75 WG, Monceren 12,5 DS, Prestige 290 FS, Vitavax 200 FS), stosowanie zdrowych sadzeniaków, przestrzeganiu optymalnego terminu sadzenia, dostosowanie głębokości sadzenia do wielkości bulw oraz przeprowadzenie zbioru bezpośrednio po dojrzeniu bulw.

Dość powszechnie występującą chorobą jest parch zwykły ziemniaka. Źródłem infekcji są promieniowce, a także chore sadzeniaki. Duże nasilenie tej choroby występuje na glebach lekkich, ciepłych i przewiewnych. Wapnowanie jest czynnikiem wpływającym na wzrost porażenia parchem. Występowanie choroby można ograniczyć poprzez: unikanie częstej uprawy ziemniaka po sobie, uprawę ziemniaka po lucernie, wyce, łubinie, gorczycy, stosowanie zrównoważonego nawożenia N:P:K, sadzenie zdrowych bulw, uprawę odmian o podwyższonej odporności na parch, ewentualne nawadnianie plantacji podczas formowania się bulw i zaprawianie sadzeniaków.

Źródło: http://www.modr.mazowsze.pl/porady-dla-rolnikow/produkcja-roslinna/208-zwalczanie-chorob-i-szkodnikow-ziemniaka

Oprócz chorób bardzo duże zagrożenie dla plantacji ziemniaka stanowią szkodniki, zwłaszcza stonka ziemniaczana. Może ona powodować zniszczenie plonu do 70%. Jedynym skutecznym sposobem zwalczania stonki jest stosowanie środków chemicznych (np. Alverade 240 SC, Ammo Super 100 EW, Karate Zeon 050 CS, Patriot 100 EC, Nomolt 150 SC, Apacz 50 WG, Calypso 480 SC, Mospilan 20 SP, ProAgro 100 SL, Proteus 110 OD, Nurelle Max 515 EC). Przy wyborze preparatu należy zwrócić uwagę na stadium rozwojowe szkodnika, warunki termiczne oraz fazę wzrostu roślin ziemniaka i ich przeznaczenie.

Próg szkodliwości dla stonki wynosi 1,5-2 chrząszczy na wschodzącą roślinę i z tego względu nie należy lekceważyć nalotu wiosennych owadów.

Podczas uprawy ziemniaka jadalnego, przeznaczonego do przetwórstwa spożywczego oraz sadzeniaka należy zwracać uwagę na szkodniki wielożerne, do których należą między innymi pędraki i drutowce. Są to larwy chrabąszczy i sprężykowatych. Powodują one uszkodzenia korzeni i bulw. Szkodniki te rozwijają się w glebie przez kilka lat, by po tym okresie wydostać się z niej jako osobnik dorosły i złożyć jaja w innym miejscu. Idealnym miejscem do tego są pola zachwaszczone, nieużytki i ugory. Zwalczanie można prowadzić przez zabiegi agrotechniczne jesienne (podorywka, orka przedzimowa), zabiegi wiosenne (włókowanie, bronowanie, kultywatorowanie) oraz przy dużym nasileniu szkodnika – chemicznie.

Adam Matyszczak

MODR Warszawa

Oddział Siedlce

Literatura:
Mały atlas chorób i szkodników ziemniaka. Józefa Kapsa. Bonin 1993
Zalecenia ochrony roślin. Poznań 2008

Źródło: http://www.modr.mazowsze.pl/porady-dla-rolnikow/produkcja-roslinna/208-zwalczanie-chorob-i-szkodnikow-ziemniaka

W 2015 r. KRUS odnotował ponad 20 tys. wypadków przy pracy w polskich gospodarstwach rolnych. To w skali kraju 1680 zgłoszonych przypadków miesięcznie i aż 56 dziennie! Choć statystyki pokazują ich tendencję spadkową, rolnictwo nadal pozostaje jednym z najbardziej niebezpiecznych pod tym względem branż. Za chwilę ruszy nowy sezon. Warto więc sprawdzić, czy w kwestii bezpieczeństwa i higieny pracy w swoim gospodarstwie rolnym zrobiliśmy już wszystko.

Identyfikacja zagrożeń w gospodarstwie rolnym
Najczęściej notowaną grupą wypadków w branży rolniczej są „upadki osób”, „pochwycenie, uderzenie przez ruchome części maszyn i urządzeń” oraz  „uderzenie, przygniecenie bądź pogryzienie przez zwierzęta”. Kierując się tą statystyką oraz specyfiką pracy w rolnictwie, gospodarstwo powinno zidentyfikować potencjalne zagrożenia zdrowia i życia swoich pracowników i opracować zasady prewencji w formie planu BHP. Taki plan wymaga stałego monitoringu i aktualizacji, nie rzadziej niż raz do roku.

Sama ocena ryzyka i tworzenie procedur bezpieczeństwa jednak nie wystarczą, by skutecznie zapobiec nieszczęśliwym wypadkom i chorobom zawodowym. Nawet jeśli jasno sprecyzujemy zasady BHP w gospodarstwie i odpowiednio zadbamy o warunki pracy, to jednak człowiek, jego decyzje i zachowania mogą stanowić największe zagrożenie.

Łamanie tych zasad, a także rutyna, pośpiech, nieuwaga, czy dekoncentracja są statystycznie najczęstszą przyczyną wypadków przy pracy. Warto więc regularnie szkolić swoich pracowników i poza utrwaleniem wiedzy w zakresie bezpieczeństwa oraz higieny, uświadamiać im ich indywidualną odpowiedzialność wobec siebie i innych zatrudnionych w gospodarstwie osób.

Jak zapewnić bezpieczeństwo i higienę  pracy w gospodarstwem rolnym?
Obowiązkiem pracodawcy jest organizacja stanowisk pracy i stworzenie warunków jej wykonywania w sposób eliminujący potencjalne zagrożenia zdrowia i życia pracowników.

O czym więc powinien pamiętać pracodawca, tworząc bezpieczne miejsce pracy?

  •  o obowiązkowych i nieobowiązkowych ubezpieczeniach pracowniczych,
  •  o higienie w pomieszczeniach gospodarczych i w obejściu,
  •  o przestrzeganiu procedur podczas dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji,
  •  o prawidłowym magazynowaniu płodów rolnych,
  •  o zapewnieniu bezpieczeństwa eksploatacji maszyn i urządzeń rolniczych,
  •  o zapewnieniu bezpieczeństwa przy transporcie,
  •  o bezpieczeństwie wykonywania prac polowych,
  •  o bezpiecznym przechowywaniu nawozów, środków ochrony roślin i odpadów,
  •  o zapewnieniu bezpieczeństwa pracy przy nawozach i środkach ochrony roślin,
  •  o zapewnieniu bezpieczeństwa i higieny przy obsłudze zwierząt gospodarskich,
  •  o stosowaniu znaków ostrzegawczych,
  •  o wyposażeniu gospodarstwa w środki pierwszej pomocy i zgłaszaniu oraz dokumentowaniu wypadków,
  •  o zapewnieniu roboczej odzieży ochronnej, szatni, jadalni, pomieszczeń sanitarnych wyposażonych w podstawowe środki czystości,
  •  o zagwarantowaniu wody do picia lub napojów gorących, czy chłodzących.

Pracodawca powinien też dbać o zdrowie swoich pracowników. Nie tylko poprzez organizację obowiązkowych badań zdrowotnych, ale przede wszystkim przez edukację w zakresie profilaktyki chorób i propagowanie zdrowego stylu życia. To ważne z punktu widzenia pogłębiania świadomości ludzi, że zachowanie zdrowia i dobrej kondycji organizmu jest często kwestią wyboru, a nie tylko przypadku.

Opracowanie: Polskie Stowarzyszenie Rolnictwa Zrównoważonego „ASAP”
fot. flickr.com/Loco Steve
Źródło: http://www.agronews.com.pl/DSC_0211

Przypominamy dlaczego warto jeść ziemniaki

Ziemniaki są niskokaloryczne. 100 g ziemniaków to około 50-70 kcal, dla porównania wartość energetyczna jabłka wynosi 54 kcal.

Stanowią dobre źródło energii. Ziemniaki to warzywa skrobiowe. Skrobia to węglowodan złożony, który stanowi bardzo dobre źródło energii. W naszym organizmie stopniowo i równomiernie rozkłada się ona na glukozę – paliwo dla naszych komórek. Dzięki temu przez dłuższy czas czujemy się syci.

Są lekkostrawne. To za sprawą skrobi, która podczas obróbki termicznej pęcznieje, rozpada się i powstaje wtedy lekkostrawny kleik skrobiowy. Ziemniaki są świetnym produktem dla dzieci ( można je podawać już od 6 m.ż) i osób starszych. Poleca się je również w przypadku problemów z układem pokarmowym.

Są źródłem dobrze przyswajalnego białka. Białko w 100g ziemniaków stanowi około 2-4 g. Jest to białko, które zawiera wszystkie 8 aminokwasów egzogennych, czyli takich których nasz organizm nie potrafi samodzielnie wytworzyć i musi pobrać je wraz z pożywieniem. Wartość biologiczna białka ziemniaka jest porównywalna z białkiem soi.

Są źródłem błonnika. Błonnik poprawia perystaltykę jelit, zwiększa objętość treści pokarmowej dając uczucie sytości, stabilizuje poziom glukozy we krwi i obniża poziom cholesterou. Dzięki błonnikowi ziemniaki pomagają przy zaparciach, kłopotach z trawieniem i biegunkach.

Są źródłem witamin. Ziemniaki zawierają sporą ilość witaminy C (11-28 mg w 100 g). Najwięcej jest jej w ziemniakach świeżo wykopanych, młodych. Im dłużej ziemniaki są przechowywane, tym zawartość witaminy C spada. Również podczas obróbki termicznej, witamina ta częściowo ulega zniszczeniu, ale proces ten można zminimalizować gotując ziemniaki w mundurkach, najlepiej na parze. Ziemniaki zawierają również witaminy z grupy B (B1, B2, B3, B6),witaminę K, H i PP.

Są źródłem minerałów. Ziemniaki zawierają potas, magnez, wapń, fosfor, mangan, żelazo, miedź, cynk i jod.

Są alkaiczne, zasadowe. Pomagają w utrzymaniu odpowiedniego ph w organiźmie.

32

 

Jęczmień ozimy należy do grupy najczęściej uprawianych w Polsce zbóż. Jego plon przeznaczany jest na cele paszowe oraz browarne. Jęczmień ozimy wyróżnia się, na tle innych gatunków zbóż, specyficznymi wymaganiami przyrodniczo-organizacyjnymi dotyczącymi między innymi warunków klimatycznych oraz terminu i gęstości siewu.

Ponadto, jęczmień ozimy cechuje się słabszym system korzeniowym niż inne zboża, co powoduje, że gorzej pobiera wodę i inne składniki z gleby niż np. żyto. Jest on kojarzony również ze słabą zimotrwałością, znaczną wrażliwością na zakwaszenie gleby oraz niedobór w niej powietrza, podatnością na wyleganie. Wymaga on wcześniejszego siewu niż pozostałe gatunki zbóż ozimych. Niemniej jednak nie można zapomnieć o zaletach jęczmienia ozimego. Cechuje się on m.in. wysoką potencjalną produkcyjnością, która wynika z silnego rozkrzewienia roślin. Ponadto szybszy, w porównaniu z innymi zbożami, rozwój jęczmienia ozimego powoduje wcześniejsze jego dojrzewanie (zbiór następuje 3 tygodnie wcześniej niż ma to miejsce w przypadku pszenżyta ozimego czy pszenicy ozimej). Wczesne zejście z pola daje możliwość do uprawy poplonu lub stwarza możliwość bardziej starannej uprawy roli na przykład pod wymagający wczesnego siewu rzepak ozimy.

WYMAGANIE POGODOWE I TERMIN WYSIEWU

Najistotniejszym czynnikiem decydującym o obfitości produkcji jęczmienia ozimego jest klimat. Od sytuacji pogodowej panującej podczas wysiewu i w momencie zbioru tego zboża zależy nie tylko jego ilość, ale i jakość. Jęczmień ozimy bez wątpienia najlepiej plonuje na obszarach gdzie jesień jest długa i ciepła, czyli w zachodniej i południowej części Polski. Ma on dość wygórowane wymagania cieplne. Podczas fazy strzelania w źdźbło optimum termiczne dla jęczmienia ozimego wynosi maksymalnie 10°C, a w fazie kłoszenia 16°C. Podczas dojrzałości woskowej temperatura powyżej 22°C sprzyja dobremu wysychaniu ziarna, co przyspiesza zbiór. W czasie zimy niemałe znaczenie ma ochronna rola śniegu. Dobrze rozkrzewiony jest w stanie znieść temperatury do około -15ºC bez okrywy śniegowej i do -25ºC pod warunkiem, że chroniony jest przez warstwę śniegu. W przypadku jęczmienia ozimego słoneczna jesień oddziałuje na wzrost jego mrozoodporności. Co więcej, jest to zboże, które nie ma dużych wymagań wodnych i nie lubi nadmiaru opadów. Jęczmień ozimy wyróżnia się znaczną odpornością na suszę wiosenną. Jest to rezultatem szybszego wchodzenia jęczmienia ozimego w fazę strzelania w źdźbło i kłoszenia dzięki czemu w czasie największego zapotrzebowania efektywniej korzysta z wody z zapasów pozimowych. Jęczmień ozimy wyróżnia się również niskim współczynnikiem transpiracji, co powoduje, że jest on mniej wrażliwy w porównaniu do pozostałych zbóż na majowe susze.

Warunki klimatyczno-glebowe i dobór odmiany decydują o terminie siewu jęczmienia ozimego. Zaobserwowano, że im dłuższa oraz cieplejsza jesień w danym rejonie, przy korzystnym rozkładzie opadów (najlepiej rozwija się przy opadach 70-90 mm), tym optymalny termin siewu jęczmienia ozimego przypada później. Zaleca się by wysiewu jęczmienia ozimego dokonać w następujących terminach:

  • w rejonach wschodnich: 10-15 września,
  • w rejonie centralnym: 12-18 września,
  • w rejonach zachodnich: 16-20 września.

Zastosowanie się do odpowiedniego terminu wysiewu stanowi gwarancję dobrego rozkrzewienia się zboża jesienią oraz „zaprogramowania” plonu. Wysiew przeprowadzony nazbyt wcześnie zwiększa możliwość zaatakowania rośliny przez np. ploniarka zbożówka, skoczek sześciorek. Tymczasem dokonany za późno powoduje, że roślina słabo się krzewi i niedostatecznie hartuje przed zimą. Dlatego zaleca się by w sytuacji opóźnionego wysiewu zwiększyć obsadę o 10‑15% (obsada jęczmienia ozimego wysianego w optymalnym terminie to ok. 145‑195 kg ziarna na ha).

WYMAGANIA GLEBOWE

Wpływ gęstości siewu na plonowanie jęczmienia ozimego jest zależny głównie od jakości gleby. Wiadomym jest, że wymagania glebowe jęczmienia ozimego są większe od żyta z drugiej jednak strony mniejsze od pszenicy. Największe plony jęczmienia uzyskuje się na glebach średnio zwięzłych, tj. glinach lekkich i pyłach, na piaskach gliniastych mocnych, należących do kompleksów: pszennego bardzo dobrego i pszennego dobrego (klasa I do IIIb). Zboże to zaleca się uprawiać również na glebach kompleksów żytniego bardzo dobrego (klasa IIIa i IIIb), pszennego górskiego i zbożowego górskiego oraz zbożowo-pastewnego mocnego przy obojętnym lub lekko kwaśnym  odczynie gleby (pH 5,4-7,5). W odpowiednich dla jęczmienia ozimego warunkach glebowych, dzięki odpowiedniemu zaopatrzenia roślin w wodę i składniki mineralne, następuje silne ich krzewienie się, co decyduje o uzyskaniu optymalnej liczby kłosów na jednostce powierzchni przy mniejszej obsadzie roślin. Na gorszych glebach, ze względu na słabsze w takich warunkach krzewienie się jęczmienia, zalecane jest zastosowanie większej ilości wysiewu ziarna. Jest to ważne przede wszystkim w sytuacji gdy gleba cechuje sie niskim pH.

Biorąc pod uwagę organizację przygotowań gleby pod uprawę jęczmienia ozimego, to należy podkreślić, iż powinien on być wysiany w glebę odleżałą oraz odpowiednio doprawioną, ponieważ daje to pewność szybkich, wyrównanych wschodów, właściwego rozwoju systemu korzeniowego oraz

dobrego przezimowania roślin.

ODPOWIEDNI PRZEDPLON

Wczesny siew jęczmienia ozimego sprawia, że istotnym elementem jego uprawy jest przedplon, który powinien możliwie wcześnie zejść z pola, aby umożliwić właściwe przygotowanie roli. Bardzo dobrym przedplonem dla jęczmienia ozimego jest:

  • rzepak ozimy,
  • wczesne ziemniaki,
  • groch,
  • mieszanka wyki z żytem,
  • mieszanki roślin strączkowych uprawiane na zielonkę lub susz.

Najgorszymi przedplonami dla jęczmienia ozimego są zboża, za wyjątkiem żyta i owsa. Żyto schodzi wystarczająco wcześnie z pola, tymczasem owies jest bezpieczny fitosanitarnie dla jęczmienia. W przypadku odmian browarnych jęczmienia ozimego jako przedplon należy wykluczyć stanowiska po motylkowych i strączkowych.

jęczmień

Autor: Dr inż. Anna Wilkanowska
http://portalwysokichplonow.pl/wymagania-przyrodniczo-organizacyjne-jeczmienia-ozimego/

Odczyn gleby, czyli jej kwasowość, jest chemiczną miarą koncentracji jonów H+ w roztworze KCl. Jest on mierzony współczynnikiem pH. Dla większości roślin optymalne pH waha się w przedziale od 5,5 do 7,0. Warto dodać, że rośliny uprawne różnią się reakcją na kwaśny odczyn gleb. Do bardzo wrażliwych na niskie pH gleby roślin uprawnych należą: pszenica, jęczmień, kukurydza, rzepak, buraki cukrowe i pastewne, bobik oraz lucerna. Tymczasem do mniej wrażliwych zaliczyć można żyto, owies i ziemniaki. Natomiast gryka, łubin żółty oraz seradela tolerują kwaśne gleby. Źródłami kationów H+ w glebie są, niezależne od woli człowieka, naturalne procesy, takie jak:

  • mineralizacja materii organicznej gleby,
  • oddychanie korzeni roślin,
  • utlenianie azotu amonowego gleby,
  • wietrzenie gleby,
  • pobieranie kationów (Ca++, Mg+, K+) przez rośliny.

Źródłami kationów H+ mogą być również czynniki zewnętrzne, m.in. te związane z działalnością człowieka. Przykładem takiego źródła są nawozy azotowe (saletra amonowa, mocznik, siarczan amonu). Rolnik, stosując je wzmaga intensywność zakwaszania gleb. Oszacowano, że 1 kg N z nawozu mineralnego wywołuje zakwaszenie równoważne 2 kg CaO.

Znajomość czynników wpływających na zakwaszenie podłoża glebowego jest niezmiernie ważna biorąc pod uwagę, że pH oddziałuje na wzrost roślin. Odczyn gleby decyduje o życiu biologicznym gleby i o przyswajalności składników pokarmowych, zarówno makro- jak i mikroelementów. Warto podkreślić, że wraz ze zmniejszającą się wartością pH, spada przyswajalność składników pokarmowych, również tych dostarczanych w nawozach. W środowisku niskiego pH najlepiej przyswajalne są: miedź, mangan, cynk. Tymczasem do składników mineralnych, których przyswajalność/produktywność spada w warunkach niskiego pH gleby, należą:

WAPŃ

Wapń jest istotnym składnikiem dla roślin. Wchodzi on w skład ścian komórkowych, decyduje o jędrności i trwałości roślin. Odpowiada za stabilność strukturalną tkanek. Skutki niedożywienia wapniem ujawniają się w sytuacji nie tyle niedoboru pierwiastka, ale również działania czynników ograniczających dostateczne zaopatrzenie roślin w ten składnik. Brak albo niedobór wapnia w roślinie pojawia się na glebach bardzo ubogich w ten pierwiastek i cechujących się niskim pH. Stanowi to ważną informację biorąc pod uwagę, że na terenie Polski aż połowa użytków rolnych stanowią gleby bardzo kwaśne i kwaśne o pH poniżej 5,5. Brak lub deficyt wapnia w roślinie może być również spowodowany tym, że występuje on w formach niedostępnych dla roślin. Inną przyczyną niedoborów wapnia może być jego wolne przemieszczanie w roślinie wynikające ze spadku transpiracji, np. w trakcie suszy lub w warunkach wysokiej wilgotności powietrza. Wskutek braku wapnia w roślinie dochodzi do zwiększonej przepuszczalności tkanek i zaburzeń podstawowych funkcji komórkowych. Wapń jest składnikiem, który słabo przemieszcza się ze starszych organów do młodszych. Dlatego pierwsze oznaki niedoborów występują na najmłodszych organach rośliny. Deficyt wapnia objawia się na korzeniach (słabo wykształcone, cieniutkie, powyginane, często zwinięte) oraz łodyżkach liściowych (nabierają pokroju haczykowatego, żyłki przybierają barwę jasnobrązową).

MAGNEZ

Nadmierne zakwaszenie gleby osłabia również pobieranie magnezu, który jest składnikiem o dużym znaczeniu fizjologicznym dla roślin. Przemiany w roślinie kontrolowane przez magnez obejmują:

  • fotosyntezę,
  • aktywację licznych enzymów,
  • procesy energetyczne, których efektem jest synteza węglowodanów, białek i tłuszczy.

Plonotwórcze znaczenie magnezu wynika z obecności kationów Mg2+ w cząsteczce chlorofilu. Oznacza to, że w warunkach niedoboru tego składnika ograniczeniu ulega potencjał rośliny do produkcji asymilatów i transportowania ich do organów generatywnych, ewentualnie korzeni lub bulw. Objawy niedoboru magnezu ujawniają się zatem w formie chlorozy (zaniku chlorofilu) w pierwszej kolejności na starszych liściach (chloroza międzynaczyniowa). Gdy deficyt nie zostanie uzupełniony barwa zielona pomiędzy nerwami zaczyna zanikać, tworząc nekrozy. Przy braku tego składnika w okresie jesiennej wegetacji roślin uprawnych zahamowany zostaje wzrost korzeni, a w efekcie całej rośliny. Wiosną natomiast, niedobór magnezu, utrudnia pobieranie oraz wykorzystanie azotu przez rośliny.

POTAS

Pobieranie potasu przez rośliny na kwaśnej glebie nie obniża się i działanie nawozów potasowych pozornie nie słabnie. Jednakże z powodu zachwiania równowagi podstawowych składników pokarmowych w roślinie, produktywność potasu wyraźnie się zmniejsza i dodatkowo oddziałuje na obniżenie cech jakościowych plonu. Spadek produktywności potasu bowiem sprawia, że wzrost i rozwój roślin zostaje zatrzymany. W kontekście potasu warto również dodać, że jego przemiany są determinowane warunkami glebowymi, w tym odczynem. W glebie zakwaszonej możliwości wiązania wymiennego kationów zasadowych (którym jest również potas) są zdecydowanie mniejsze, a to oznacza większą podatność na wymywanie. Potas musi być zatem systematycznie uzupełniany.

 

pole-3

Autor: Dr inż. Anna Wilkanowska

Nawożenie może sprawić kłopoty nawet najbardziej wprawionym plantatorom. Jest ono bowiem rzeczą niełatwą i nie można traktować tego zabiegu rutynowo. Nie należy również bagatelizować wszelkich pojawiających się zmian na roślinie bo ich przyczyna może wynikać właśnie ze źle przeprowadzonego nawożenia, a nie obecności szkodników.

Nierzadko jednak wszelkie przebarwienia, nagłe więdnięcie czy zahamowanie wzrostu spowodowane są przez błędy w nawożeniu roślin, które są dość trudne do naprawienia. By ustrzec się możliwych do wystąpienia błędów każde pole należy traktować indywidualnie, jako osobne stanowisko, na które należy spojrzeć pod kątem nawożenia. Warto pamiętać, że dobrze zaplanowane nawożenie, dostosowane do wymagań i potrzeb gatunku, a nawet odmiany, uwzględniające warunki siedliskowe, kierunek użytkowanie ziarna, oraz miejsce w zmianowaniu to jeden z kluczowych elementów uprawy koniecznych do realizacji potencjału plonotwórczego roślin, decydujący o plonie i jego jakości. Zaobserwowano, że w przypadku wielu roślin uprawnych największy negatywny wpływ na plonowanie mają nieprawidłowości poczynione właśnie w nawożeniu, bo jest to czynnik najbardziej plonotwórczy.

BRAK WAPNIOWANIA

Fundamentalne znaczenie dla odżywiania mineralnego roślin ma uregulowany odczyn gleby. Niemniej jednak, producenci nierzadko zapominają, że na efektywność nawożenia oddziałuje właściwe pH i są zdania, że wapnowanie jest zbyt drogie by go wprowadzać do technologii. Tymczasem kwaśny odczyn niekorzystnie wpływa na przyswajalność wielu składników odżywczych, wśród których wymienić należy: fosfor, potas oraz magnez. Dlatego niezbędne jest dobranie odpowiedniego rodzaju nawozu wapniowego do typu gleby. Stwierdzono, że na ciężkich, gliniastych glebach lepiej sprawdzają się nawozy tlenkowe, tymczasem dla gleb lekkich oraz piaszczystych polecane są nawozy wapniowe w formie węglanowej. Nawóz tlenkowy, łatwo rozpuszczalny w wodzie, użyty na glebie lekkiej może wręcz pogorszyć jej strukturę. Niedostosowanie rodzaju nawozu do gleby przyczyni się do tego, że nie spełni on swojego zadania. Ale to nie jedyny błąd, który sprawia, że zabieg wapnowanie nie przynosi oczekiwanych skutków. Następnym błędem jest stosowanie nawozu wapniowego podczas deszczowej pogody bądź na mokrą glebę. Koniecznością jest by wapnowanie przeprowadzać podczas bezwietrznej i bezdeszczowej pogody. Nie jest także najlepszym stosowanie w ciągu jednego roku nawozu wapniowego oraz organicznego, np. obornika. Taki połączenie może przynieść więcej strat niż korzyści, gdyż wapno przyczynia się do przyspieszenia rozkładu azotu w oborniku.

NIEZBILANSOWANIE DAWKI NAWOZÓW

Dużym błędem w nawożeniu roślin uprawnych jest stosowanie niezbilansowanych dawek nawozów. Cena sprzedaży nawozów mineralnych powoduje, że właściciele niewielkich gospodarstw cechujących się mniejszą siłą ekonomiczną świadomie ograniczają zakres nawożenia w celu ograniczenia kosztów produkcji. Zazwyczaj w takich sytuacjach do gleby trafia tylko azot. Plantatorzy chcąc oszczędzić zapominają, że w nawożeniu ma zastosowanie prawo minimum, które mówi, że czynnikiem ograniczającym efektywność nawożenia jest czynnik, który jest właśnie w minimum. Jeśli zatem ograniczy się lub całkowicie wyeliminuje stosowanie fosforu czy potasu na polu, na którym zasobność w te składniki jest niewielka, to z pewnością ograniczy się efektywność wykorzystania pozostałych składników, w tym wspomnianego azotu. A trzeba przypomnieć, że większość gleb w Polsce cechuje się niską bądź bardzo niską zasobnością w fosfor i potas. Całkowita rezygnacja lub obniżona dawka P i K to błąd, którego nie da się już później naprawić. Można jedynie dostosować odpowiednią dawkę azotu, by dalsze jego wysiewanie nie było nadaremne. Warto podkreślić, że błąd niedostatecznego zaopatrzenia roślin w wymienione makroelementy potęguje się w warunkach suszy.

NIEDOBÓR MIKROELEMENTÓW

Pamiętać trzeba, że podstawowe składniki czyli azot, fosfor, potas, to nie wszystko, równie ważne jest nawożenie siarką i magnezem w formie mineralnej, a nie tylko dolistnej, i nawożenie mikroelementami, np. miedzią, manganem, cynkiem oraz borem. Na glebach o uregulowanym odczynie, przy optymalnym odżywieniu roślin wymienionymi makroskładnikami niedobór mikroelementów może stać się bowiem czynnikiem obniżającym plonowanie. Warto wtedy przeanalizować zawartość mikroelementów w glebach, szczególnie jeżeli w gospodarstwie nie praktykuje się nawożenia organicznego. O potrzebie stosowania nawozów mikroelementowych decyduje wrażliwość uprawianych gatunków roślin oraz zasobność gleby.

Autor:  Dr inż. Anna Wilkanowska

Portal Wysokich Plonówhttp://www.portalwysokichplonow.pl

www.portalwysokichplonow.pl

Zaledwie 8% plantatorów ziemniaków w Polsce korzysta ze sprawdzonych, kwalifikowanych sadzeniaków. Tymczasem tylko taki materiał daje pewność dobrych plonów i co za tym idzie opłacalności produkcji. Dlaczego warto stosować kwalifikowane sadzeniaki i jak zachęcić plantatorów do sadzenia właśnie ich?

O tym, że sprawdzony materiał kwalifikowany to mniej problemów z uprawami i wyższe plony, powoli przekonują się rolnicy uprawiający zboże. Z roku na rok rośnie liczba plantatorów, którzy do wysiewu wybierają materiał kwalifikowany. Tymczasem w uprawach ziemniaka sytuacja nie wygląda tak optymistycznie. Nadal większość rolników sadzi materiał z własnych poprzednich zbiorów, sięga po bulwy pochodzące od sąsiada czy z innych mało sprawdzonych i wiarygodnych źródeł. Nie ma więc co się dziwić, że z takich bulw nie ma wysokich plonów, a plantatorzy uważają uprawę ziemniaka za nieopłacalną, a przy tym niewdzięczną.

sadzeniaki

W Polsce zaledwie 8% gospodarstw stosuje sadzeniaki kwalifikowane, podczas gdy w innych krajach Europy wartości te są dużo wyższe.

Za mało planowania, zbyt wiele chaosu

– Choć w ostatnich latach sporo się zmieniło i nie brakuje w Polsce gospodarstw produkujących ziemniaki w wysokich standardach jakości, na prawdziwie europejskim poziomie, nadal na ziemniaczanych plantacjach króluje bylejakość i podejście, że jakoś to będzie – uważa Tomasz Bieńkowski, prezes Centrali Nasiennej w Nidzicy– Rolnicy wysiewają niesprawdzony materiał, który da albo nie da dobry plon, a następnie szybko pozbywają się zbiorów w cenach daleko odbiegających od satysfakcjonującego poziomu opłacalności. Mało kto przed obsadzeniem chociażby kilku hektarów pola bierze pod uwagę moce przerobowe, dostępność maszyn i urządzeń czy choćby posiadane powierzchnie magazynowe. A skoro nie ma gdzie przechowywać zbiorów, trzeba się ich pozbyć od razu po zbiorze.

W warunkach produkcyjnych, w których króluje chaos i brak perspektywicznego podejścia, nie ma co się dziwić, że uprawa ziemniaków nie jest powszechnie uważana za opłacalną czy przyszłościową. Rolnicy nie inwestują w kwalifikowane sadzeniaki z wielu powodów – jedni uważają, że im się to nie opłaca, inni wolą sadzić bulwy z własnych zbiorów, jeszcze inni korzystają z tego, co wyrosło z kwalifikowanych sadzeniaków, zapominając jednak, że nie jest to już materiał tak czysty i bezpieczny jak ten, który pochodzi bezpośrednio z hodowli, centrali nasiennej czy od innego indywidualnego producenta sadzeniaków kwalifikowanych.Taki niekontrolowany obrót między gospodarstwami przynosi więcej szkód niż korzyści, bo partie niebadanych sadzeniaków sadzone są na coraz większej liczbie plantacji, niekorzystnie wpływając nawet na te pola, których właściciele przykładają dużą uwagę do technologii produkcji i wysokich standardów jakości.

sadzeniaki

Niekontrolowany obrót między gospodarstwami przynosi więcej szkód niż korzyści, bo partie niebadanych sadzeniaków sadzone są na coraz większej liczbie plantacji, niekorzystnie wpływając nawet na te pola, których właściciele przykładają dużą uwagę do technologii produkcji i wysokich standardów jakości.

Dlaczego nie warto sadzić bulw z własnych zbiorów?

– Ziemniak jako roślina jest nośnikiem jednej z największych ilości patogenów wśród roślin powszechnie uprawianych przez rolników – wyjaśnia Tomasz Bieńkowski. – Dzięki corocznej wymianie sadzeniaków można być pewnym nie tylko bardzo dobrej jakości, ale też tego, że bulwy nie są porażone żadnym patogenem ani organizmem kwarantannowym.

sadzeniaki

Zaraza ziemniaka to jedna z najczęstszych chorób na ziemniaczanych plantacjach. (fot. AgroFoto.pl, użytkownik: bubel500)

Ziemniakom zagraża sporo chorób bakteryjnych, grzybowych czy pasożytniczych – zaraza ziemniaka, mątwik, bakterioza pierścieniowa, rak czy czarna nóżka. Choroby te dziesiątkują plantacje zakładane z niesprawdzonych bulw z własnego zbioru. Ale w przypadku jakości i plonowania ziemniaków największym problemem nie są choroby bakteryjne czy grzybowe, ale zawartość wirusów. W przypadku kwalifikowanych sadzeniaków zawartość ta jest najniższa i wynosi od 0 do maksymalnie 10%.Są one badane przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa – to gwarancja, że sadzony materiał jest pod względem wirusów bezpieczny.

potatoes-1637280_1280

Wirusy przyczyniają się do obniżenia zdolności asymilacyjnej liści ziemniaków, powodują zniekształcenie bulw, przebarwienie miąższu i prowadzą do tego, że ziemniaki tracą wartość zarówno handlową, jak i konsumpcyjną.

Choć poziom wirusów w bulwach najbardziej wpływa na plonowanie, rolnicy własnych bulw nie badają, gdyż badania są dosyć kosztowne.A wystarczy podać prosty przykład – obecność wirusa Y, YNTN, PLRV czy TRV w bulwach na poziomie 30% powoduje obniżenie przyszłych plonównawet o połowę i więcej. Wirusy przyczyniają się do obniżenia zdolności asymilacyjnej liści ziemniaków, powodują zniekształcenie bulw, przebarwienie miąższu i prowadzą do tego, że ziemniaki tracą wartość zarówno handlową, jak i konsumpcyjną.

Choć w ostatnich latach sporo się zmieniło i nie brakuje w Polsce gospodarstw produkujących ziemniaki w wysokich standardach jakości, na prawdziwie europejskim poziomie, nadal na ziemniaczanych plantacjach króluje bylejakość i podejście, że jakoś to będzie.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Największym zagrożeniem są wirusy

Z tego, jak duże jest zagrożenie ze strony wirusów, większość rolników nie zdaje sobie sprawy. Ci, którzy mają nieco wiedzy na temat kwalifikowanych sadzeniaków, a jednocześnie nie chcą kupować nowego materiału, korzystają z bulw, które wyrosły ze sprawdzonych sadzeniaków np. u sąsiadów.

– Nie jest to dobre rozwiązanie, gdyż nawet na plantacjach kwalifikowanych zakładanych z materiałów wysokich stopni hodowlanych wystarczy jeden oblot mszycy przy niewłaściwym zabezpieczeniu plantacji, aby  poziom wirusów w bulwach wzrósł nawet do kilkudziesięciu procent – przestrzega Tomasz Bieńkowski. – Dlatego też zdarza się, że piękne zakwalifikowane polowo przez PIORiN sadzeniaki nie przechodzą kwalifikacji w laboratoryjnych badaniach weryfikacyjnych. Należy zatem zadać sobie pytanie, jaki poziom zawirusowania może realnie być w przypadku, gdy sadzeniaki pochodzą z odsortu z plantacji towarowej od sąsiada, który z pewnością nie prowadził plantacji z przeznaczeniem na sadzeniaki. Plantatorzy nie chcą też badać swoich ziemniaków pod kątem chorób bakteryjnych, takich jak bakterioza pierścieniowa, choć dzięki temu mogliby uzyskać o wiele wyższe ceny.

Zdarza się, że piękne zakwalifikowane polowo przez PIORiN sadzeniaki nie przechodzą kwalifikacji w laboratoryjnych badaniach weryfikacyjnych.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Przy sprzedaży na eksport ceny kształtują się na poziomie nawet o 100% wyższym niż na rynku lokalnym. Zainteresowanie jest małe, bo żeby zarobić, najpierw trzeba ziemniaki przebadać. W przypadku wykrycia bakterii gospodarstwo podlega kilkuletniej kwarantannie, co powoduje, że nikt nie chce ryzykować. Ryzyka tego nie trzeba ponosić, gdyby plantacje założone były z ziemniaków kwalifikowanych. PIORiN w obecnym czasie stosuje nawet ułatwioną procedurę eksportową dla gospodarstw stosujących materiał kwalifikowany. Mimo wszystko większość rolników nadal woli zarobek niższy, ale natychmiastowy bez większych wymagań jakościowych i fitosanitarnych, niż wyższe stawki, ale w dłuższej perspektywie czasu i wiążące się z wcześniejszymi inwestycjami i badaniami fitosanitarnymi.

sadzeniaki

Ceny za ziemniaki na eksport mogą być nawet o 100% wyższe niż przy handlu lokalnym.

Jak wybierać sadzeniaki na konkretną plantację?

Skoro już wiemy, że materiał kwalifikowany daje dobre i zdrowe plony, warto do sadzenia wybierać sprawdzone sadzeniaki. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że nawet najlepszy materiał nie sprawdzi się wszędzie tak samo dobrze. Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na stanowisko i warunki klimatyczne. To, że dana odmiana doskonale sprawdza się gdzieś na zachodzie Europy, nie oznacza automatycznie, że równie wysokie plony i oczekiwaną jakość uzyskamy w polskich warunkach.

Aby wybrać dostosowane do regionalnych warunków odmiany, warto sięgnąć do Listy Odmian Zalecanych publikowanych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych oraz jego regionalne oddziały. Informacji takiej udzielić mogą również wykwalifikowani pracownicy firm hodowlanych i nasiennych. Nawet w warunkach naszego kraju różnice w plonowaniu w zależności od regionu i stanowiska mogą być bowiem całkiem spore.

sadzeniaki

Często rolnicy nie decydują się na sadzeniaki kwalifikowane, bo nie podobają im się one wizualnie.

Poza dostosowaniem odmiany do warunków klimatycznych czy glebowych, idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby rolnik już w momencie sadzenia miał odbiorcę na swoje przyszłe plony. Jeśli będzie wiedział, komu ziemniaki będą sprzedane, dostosuje produkcję do potrzeb odbiorcy i uniknie sytuacji, w której ziemniaki zbywane będą dosłownie po kosztach lub nie rzadko poniżej kosztów byle tylko ich się pozbyć i uniknąć problemów z przechowywaniem. Nie da się ukryć, że jest to główny czynnik wpływający na niskie ceny rynkowe ziemniaka w Polsce. Sytuacja taka nie motywuje również producenta do zachowania satysfakcjonującej konsumenta jakości. Wynik jest taki, że dobry producent musi toczyć cały czas walkę z mierną ceną kiepskiego towaru, jaki w dużym wolumenie jest oferowany na rynku. Firma handlowa często woli wyższy zysk niż jakość, co w efekcie powoduje zniechęcenie konsumentów i spadek sprzedaży. Efekt błędnego koła jest w tym przypadku nieunikniony. Paradoksalnie firmy konfekcjonujące potrzebujące wysokiej jakości ziemniaka tzw. standardu premium często są zmuszone nawet przy nadprodukcji ziemniaka w kraju do importu ziemniaka z rynków zachodnioeuropejskich.

Jest jeszcze kwestia estetyki sadzeniaków ziemniaka, do której wielu polskich plantatorów podchodzi w sposób niewłaściwy. Nie sadzą oni kwalifikowanych sadzeniaków, bo często nie podobają im się wizualnie. Nie są imponujące pod względem wyglądu, zdarzają się różnego rodzaju ,,skazy”.

Sadzeniak nie musi być piękny. Musi być przede wszystkim zdrowy, wolny od wirusów, bakterii i innych organizmów kwarantannowych.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

– Tymczasem sprawdzone sadzeniaki to nie ziemniaki przeznaczone chociażby do mycia, produkcji frytek, chipsów, które mają wyglądem zachęcać klientów czy spełniać warunki techniczne przerobu – uważa Tomasz Bieńkowski. – Sadzeniak nie musi być piękny. Musi być przede wszystkim zdrowy, wolny od wirusów, bakterii i innych organizmów kwarantannowych. I to firmy oferujące materiał kwalifikowany zapewniają. Uwagi takie, że materiał mimo iż zgodny z paszportem PIORiN jest za drobny albo za duży, czy też posiada kilka plamek parcha, nijak się ma do zdrowotności, o jaką tu chodzi najbardziej.

Sprawdzone know-how można czerpać z Zachodu

Umiejętnego podejścia do uprawiania ziemniaków polscy rolnicy mogliby uczyć się od naszych sąsiadów z zachodu Europy. W Niemczech, Francji, Belgii czy Holandii produkcja ziemniaka ma się zaskakująco dobrze, odbywa się według najwyższych standardów, a rolnicy za swoje plony otrzymują dobre ceny. Na zachodzie dużo bardziej doceniany jest również materiał kwalifikowany. Wymienialność sadzeniaków w Holandii utrzymuje się na poziomie 90%, a w Niemczech 80%, co przy polskim 8-procentowym poziomie brzmi naprawdę imponująco.

Dzięki corocznej wymianie sadzeniaków można być pewnym nie tylko bardzo dobrej jakości, ale też tego, że bulwy nie są porażone żadnym patogenem ani organizmem kwarantannowym.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Co ciekawe, kraje Europy zachodniej sposób produkcji ziemniaków mają taki sam jak w Polsce. Ale oprócz umiejętności uprawiania zachodni producenci mają całe zaplecze logistyczne – magazyny, sprzęt do sortowania i pakowania, a przede wszystkim odbiorców, których są pewni jeszcze przed założeniem plantacji. Zachodni rolnik zanim ziemniaka posadzi, już wie komu i za ile go sprzeda.

Pocieszający jest fakt wzrostu liczby gospodarstw towarowych w kraju, które podają na rynek ziemniaka w wysokim standardzie. Obecnie gospodarstwa te realizują eksport na rynki europejskie mimo wymaganych badań po bardzo atrakcyjnych cenach, które znacząco odbiegają od rynku krajowego.  Zmieniają też tym samym wizerunek polskiego ziemniaka i kreują sytuację branży na przyszłość.

potatoes-377531_1280

Za granicą rolnicy jeszcze zanim posadzą ziemniaki, wiedzą już, komu i za ile je sprzedadzą.

 Najważniejsze – wypracować i przekazywać dobre wzorce

Podejście polskich rolników do produkcji ziemniaka przekłada się też na postrzeganie branży  przez konsumentów. Jeśli dostają oni produkt słabej jakości, zrażają się nie tylko do danej partii, ale do całej grupy produktowej. Po latach takiego podejścia bardzo trudno jest zmienić postrzeganie ziemniaka, a konsumenci chętniej sięgają po ryż, kasze czy makaron, choć to przecież ziemniak pod względem wartości odżywczych jest dużo bardziej bogatszy. Warto też pamiętać, że ziemniaki są naturalnie bezglutenowe, a przy tym zawierają białko, które jest coraz bardziej cenione w środowisku specjalistów od odżywiania czy dietetyków.

Z Prezesem CN Nidzica rozmawiał portal:

Zaledwie 8% plantatorów ziemniaków w Polsce korzysta ze sprawdzonych, kwalifikowanych sadzeniaków. Tymczasem tylko taki materiał daje pewność dobrych plonów i co za tym idzie opłacalności produkcji. Dlaczego warto stosować kwalifikowane sadzeniaki i jak zachęcić plantatorów do sadzenia właśnie ich?

O tym, że sprawdzony materiał kwalifikowany to mniej problemów z uprawami i wyższe plony, powoli przekonują się rolnicy uprawiający zboże. Z roku na rok rośnie liczba plantatorów, którzy do wysiewu wybierają materiał kwalifikowany. Tymczasem w uprawach ziemniaka sytuacja nie wygląda tak optymistycznie. Nadal większość rolników sadzi materiał z własnych poprzednich zbiorów, sięga po bulwy pochodzące od sąsiada czy z innych mało sprawdzonych i wiarygodnych źródeł. Nie ma więc co się dziwić, że z takich bulw nie ma wysokich plonów, a plantatorzy uważają uprawę ziemniaka za nieopłacalną, a przy tym niewdzięczną.

sadzeniaki

W Polsce zaledwie 8% gospodarstw stosuje sadzeniaki kwalifikowane, podczas gdy w innych krajach Europy wartości te są dużo wyższe.

Za mało planowania, zbyt wiele chaosu

– Choć w ostatnich latach sporo się zmieniło i nie brakuje w Polsce gospodarstw produkujących ziemniaki w wysokich standardach jakości, na prawdziwie europejskim poziomie, nadal na ziemniaczanych plantacjach króluje bylejakość i podejście, że jakoś to będzie – uważa Tomasz Bieńkowski, prezes Centrali Nasiennej w Nidzicy– Rolnicy wysiewają niesprawdzony materiał, który da albo nie da dobry plon, a następnie szybko pozbywają się zbiorów w cenach daleko odbiegających od satysfakcjonującego poziomu opłacalności. Mało kto przed obsadzeniem chociażby kilku hektarów pola bierze pod uwagę moce przerobowe, dostępność maszyn i urządzeń czy choćby posiadane powierzchnie magazynowe. A skoro nie ma gdzie przechowywać zbiorów, trzeba się ich pozbyć od razu po zbiorze.

W warunkach produkcyjnych, w których króluje chaos i brak perspektywicznego podejścia, nie ma co się dziwić, że uprawa ziemniaków nie jest powszechnie uważana za opłacalną czy przyszłościową. Rolnicy nie inwestują w kwalifikowane sadzeniaki z wielu powodów – jedni uważają, że im się to nie opłaca, inni wolą sadzić bulwy z własnych zbiorów, jeszcze inni korzystają z tego, co wyrosło z kwalifikowanych sadzeniaków, zapominając jednak, że nie jest to już materiał tak czysty i bezpieczny jak ten, który pochodzi bezpośrednio z hodowli, centrali nasiennej czy od innego indywidualnego producenta sadzeniaków kwalifikowanych.Taki niekontrolowany obrót między gospodarstwami przynosi więcej szkód niż korzyści, bo partie niebadanych sadzeniaków sadzone są na coraz większej liczbie plantacji, niekorzystnie wpływając nawet na te pola, których właściciele przykładają dużą uwagę do technologii produkcji i wysokich standardów jakości.

sadzeniaki

Niekontrolowany obrót między gospodarstwami przynosi więcej szkód niż korzyści, bo partie niebadanych sadzeniaków sadzone są na coraz większej liczbie plantacji, niekorzystnie wpływając nawet na te pola, których właściciele przykładają dużą uwagę do technologii produkcji i wysokich standardów jakości.

Dlaczego nie warto sadzić bulw z własnych zbiorów?

– Ziemniak jako roślina jest nośnikiem jednej z największych ilości patogenów wśród roślin powszechnie uprawianych przez rolników – wyjaśnia Tomasz Bieńkowski. – Dzięki corocznej wymianie sadzeniaków można być pewnym nie tylko bardzo dobrej jakości, ale też tego, że bulwy nie są porażone żadnym patogenem ani organizmem kwarantannowym.

sadzeniaki

Zaraza ziemniaka to jedna z najczęstszych chorób na ziemniaczanych plantacjach. (fot. AgroFoto.pl, użytkownik: bubel500)

Ziemniakom zagraża sporo chorób bakteryjnych, grzybowych czy pasożytniczych – zaraza ziemniaka, mątwik, bakterioza pierścieniowa, rak czy czarna nóżka. Choroby te dziesiątkują plantacje zakładane z niesprawdzonych bulw z własnego zbioru. Ale w przypadku jakości i plonowania ziemniaków największym problemem nie są choroby bakteryjne czy grzybowe, ale zawartość wirusów. W przypadku kwalifikowanych sadzeniaków zawartość ta jest najniższa i wynosi od 0 do maksymalnie 10%.Są one badane przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa – to gwarancja, że sadzony materiał jest pod względem wirusów bezpieczny.

potatoes-1637280_1280

Wirusy przyczyniają się do obniżenia zdolności asymilacyjnej liści ziemniaków, powodują zniekształcenie bulw, przebarwienie miąższu i prowadzą do tego, że ziemniaki tracą wartość zarówno handlową, jak i konsumpcyjną.

Choć poziom wirusów w bulwach najbardziej wpływa na plonowanie, rolnicy własnych bulw nie badają, gdyż badania są dosyć kosztowne.A wystarczy podać prosty przykład – obecność wirusa Y, YNTN, PLRV czy TRV w bulwach na poziomie 30% powoduje obniżenie przyszłych plonównawet o połowę i więcej. Wirusy przyczyniają się do obniżenia zdolności asymilacyjnej liści ziemniaków, powodują zniekształcenie bulw, przebarwienie miąższu i prowadzą do tego, że ziemniaki tracą wartość zarówno handlową, jak i konsumpcyjną.

Choć w ostatnich latach sporo się zmieniło i nie brakuje w Polsce gospodarstw produkujących ziemniaki w wysokich standardach jakości, na prawdziwie europejskim poziomie, nadal na ziemniaczanych plantacjach króluje bylejakość i podejście, że jakoś to będzie.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Największym zagrożeniem są wirusy

Z tego, jak duże jest zagrożenie ze strony wirusów, większość rolników nie zdaje sobie sprawy. Ci, którzy mają nieco wiedzy na temat kwalifikowanych sadzeniaków, a jednocześnie nie chcą kupować nowego materiału, korzystają z bulw, które wyrosły ze sprawdzonych sadzeniaków np. u sąsiadów.

– Nie jest to dobre rozwiązanie, gdyż nawet na plantacjach kwalifikowanych zakładanych z materiałów wysokich stopni hodowlanych wystarczy jeden oblot mszycy przy niewłaściwym zabezpieczeniu plantacji, aby  poziom wirusów w bulwach wzrósł nawet do kilkudziesięciu procent – przestrzega Tomasz Bieńkowski. – Dlatego też zdarza się, że piękne zakwalifikowane polowo przez PIORiN sadzeniaki nie przechodzą kwalifikacji w laboratoryjnych badaniach weryfikacyjnych. Należy zatem zadać sobie pytanie, jaki poziom zawirusowania może realnie być w przypadku, gdy sadzeniaki pochodzą z odsortu z plantacji towarowej od sąsiada, który z pewnością nie prowadził plantacji z przeznaczeniem na sadzeniaki. Plantatorzy nie chcą też badać swoich ziemniaków pod kątem chorób bakteryjnych, takich jak bakterioza pierścieniowa, choć dzięki temu mogliby uzyskać o wiele wyższe ceny.

Zdarza się, że piękne zakwalifikowane polowo przez PIORiN sadzeniaki nie przechodzą kwalifikacji w laboratoryjnych badaniach weryfikacyjnych.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Przy sprzedaży na eksport ceny kształtują się na poziomie nawet o 100% wyższym niż na rynku lokalnym. Zainteresowanie jest małe, bo żeby zarobić, najpierw trzeba ziemniaki przebadać. W przypadku wykrycia bakterii gospodarstwo podlega kilkuletniej kwarantannie, co powoduje, że nikt nie chce ryzykować. Ryzyka tego nie trzeba ponosić, gdyby plantacje założone były z ziemniaków kwalifikowanych. PIORiN w obecnym czasie stosuje nawet ułatwioną procedurę eksportową dla gospodarstw stosujących materiał kwalifikowany. Mimo wszystko większość rolników nadal woli zarobek niższy, ale natychmiastowy bez większych wymagań jakościowych i fitosanitarnych, niż wyższe stawki, ale w dłuższej perspektywie czasu i wiążące się z wcześniejszymi inwestycjami i badaniami fitosanitarnymi.

sadzeniaki

Ceny za ziemniaki na eksport mogą być nawet o 100% wyższe niż przy handlu lokalnym.

Jak wybierać sadzeniaki na konkretną plantację?

Skoro już wiemy, że materiał kwalifikowany daje dobre i zdrowe plony, warto do sadzenia wybierać sprawdzone sadzeniaki. Trzeba jednak przy tym pamiętać, że nawet najlepszy materiał nie sprawdzi się wszędzie tak samo dobrze. Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim na stanowisko i warunki klimatyczne. To, że dana odmiana doskonale sprawdza się gdzieś na zachodzie Europy, nie oznacza automatycznie, że równie wysokie plony i oczekiwaną jakość uzyskamy w polskich warunkach.

Aby wybrać dostosowane do regionalnych warunków odmiany, warto sięgnąć do Listy Odmian Zalecanych publikowanych przez Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych oraz jego regionalne oddziały. Informacji takiej udzielić mogą również wykwalifikowani pracownicy firm hodowlanych i nasiennych. Nawet w warunkach naszego kraju różnice w plonowaniu w zależności od regionu i stanowiska mogą być bowiem całkiem spore.

sadzeniaki

Często rolnicy nie decydują się na sadzeniaki kwalifikowane, bo nie podobają im się one wizualnie.

Poza dostosowaniem odmiany do warunków klimatycznych czy glebowych, idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby rolnik już w momencie sadzenia miał odbiorcę na swoje przyszłe plony. Jeśli będzie wiedział, komu ziemniaki będą sprzedane, dostosuje produkcję do potrzeb odbiorcy i uniknie sytuacji, w której ziemniaki zbywane będą dosłownie po kosztach lub nie rzadko poniżej kosztów byle tylko ich się pozbyć i uniknąć problemów z przechowywaniem. Nie da się ukryć, że jest to główny czynnik wpływający na niskie ceny rynkowe ziemniaka w Polsce. Sytuacja taka nie motywuje również producenta do zachowania satysfakcjonującej konsumenta jakości. Wynik jest taki, że dobry producent musi toczyć cały czas walkę z mierną ceną kiepskiego towaru, jaki w dużym wolumenie jest oferowany na rynku. Firma handlowa często woli wyższy zysk niż jakość, co w efekcie powoduje zniechęcenie konsumentów i spadek sprzedaży. Efekt błędnego koła jest w tym przypadku nieunikniony. Paradoksalnie firmy konfekcjonujące potrzebujące wysokiej jakości ziemniaka tzw. standardu premium często są zmuszone nawet przy nadprodukcji ziemniaka w kraju do importu ziemniaka z rynków zachodnioeuropejskich.

Jest jeszcze kwestia estetyki sadzeniaków ziemniaka, do której wielu polskich plantatorów podchodzi w sposób niewłaściwy. Nie sadzą oni kwalifikowanych sadzeniaków, bo często nie podobają im się wizualnie. Nie są imponujące pod względem wyglądu, zdarzają się różnego rodzaju ,,skazy”.

Sadzeniak nie musi być piękny. Musi być przede wszystkim zdrowy, wolny od wirusów, bakterii i innych organizmów kwarantannowych.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

– Tymczasem sprawdzone sadzeniaki to nie ziemniaki przeznaczone chociażby do mycia, produkcji frytek, chipsów, które mają wyglądem zachęcać klientów czy spełniać warunki techniczne przerobu – uważa Tomasz Bieńkowski. – Sadzeniak nie musi być piękny. Musi być przede wszystkim zdrowy, wolny od wirusów, bakterii i innych organizmów kwarantannowych. I to firmy oferujące materiał kwalifikowany zapewniają. Uwagi takie, że materiał mimo iż zgodny z paszportem PIORiN jest za drobny albo za duży, czy też posiada kilka plamek parcha, nijak się ma do zdrowotności, o jaką tu chodzi najbardziej.

Sprawdzone know-how można czerpać z Zachodu

Umiejętnego podejścia do uprawiania ziemniaków polscy rolnicy mogliby uczyć się od naszych sąsiadów z zachodu Europy. W Niemczech, Francji, Belgii czy Holandii produkcja ziemniaka ma się zaskakująco dobrze, odbywa się według najwyższych standardów, a rolnicy za swoje plony otrzymują dobre ceny. Na zachodzie dużo bardziej doceniany jest również materiał kwalifikowany. Wymienialność sadzeniaków w Holandii utrzymuje się na poziomie 90%, a w Niemczech 80%, co przy polskim 8-procentowym poziomie brzmi naprawdę imponująco.

Dzięki corocznej wymianie sadzeniaków można być pewnym nie tylko bardzo dobrej jakości, ale też tego, że bulwy nie są porażone żadnym patogenem ani organizmem kwarantannowym.

Tomasz Bieńkowski, prezes CN Nidzica

Co ciekawe, kraje Europy zachodniej sposób produkcji ziemniaków mają taki sam jak w Polsce. Ale oprócz umiejętności uprawiania zachodni producenci mają całe zaplecze logistyczne – magazyny, sprzęt do sortowania i pakowania, a przede wszystkim odbiorców, których są pewni jeszcze przed założeniem plantacji. Zachodni rolnik zanim ziemniaka posadzi, już wie komu i za ile go sprzeda.

Pocieszający jest fakt wzrostu liczby gospodarstw towarowych w kraju, które podają na rynek ziemniaka w wysokim standardzie. Obecnie gospodarstwa te realizują eksport na rynki europejskie mimo wymaganych badań po bardzo atrakcyjnych cenach, które znacząco odbiegają od rynku krajowego.  Zmieniają też tym samym wizerunek polskiego ziemniaka i kreują sytuację branży na przyszłość.

potatoes-377531_1280

Za granicą rolnicy jeszcze zanim posadzą ziemniaki, wiedzą już, komu i za ile je sprzedadzą.

 Najważniejsze – wypracować i przekazywać dobre wzorce

Podejście polskich rolników do produkcji ziemniaka przekłada się też na postrzeganie branży  przez konsumentów. Jeśli dostają oni produkt słabej jakości, zrażają się nie tylko do danej partii, ale do całej grupy produktowej. Po latach takiego podejścia bardzo trudno jest zmienić postrzeganie ziemniaka, a konsumenci chętniej sięgają po ryż, kasze czy makaron, choć to przecież ziemniak pod względem wartości odżywczych jest dużo bardziej bogatszy. Warto też pamiętać, że ziemniaki są naturalnie bezglutenowe, a przy tym zawierają białko, które jest coraz bardziej cenione w środowisku specjalistów od odżywiania czy dietetyków.

– Planowane na 22–23 listopada Forum Ziemniaczane to doskonała okazja, aby pochylić się nad losem polskiego ziemniaka i poszukać sposobów na poprawę jego wizerunku zarówno w oczach producentów, jak i konsumentów – uważa Tomasz Bieńkowski z CN Nidzica. – Podobnie jak w każdej innej branży, także w produkcji ziemniaków powinien być wypracowany trend wyznaczany przez elity, które będą przekazywały innym dobre wzorce, z których warto korzystać.